Wesprzyj nas

Zorganizowana pogarda i przemoc cyfrowa wobec osób uchodźczych z Ukrainy oraz osób sojuszniczych.

Po publikacji dwóch postów Nomady o skutkach zmian prawnych dla osób uchodźczych z Ukrainy pod naszymi treściami pojawiła się fala agresywnych reakcji, wyśmiewania i wykluczających komentarzy. Skala tego zjawiska pokazuje, że nie była to zwykła „burza w komentarzach”, lecz przykład przemocy cyfrowej wzmacnianej przez mechanizmy platform społecznościowych.

W ostatnich tygodniach publicznie zareagowałyśmy na zmiany w przepisach dotyczących osób uchodźczych z Ukrainy i na ich konsekwencje: utratę dostępu do leczenia, ryzyko przerwania terapii, luki w systemie ochrony zdrowia oraz pogorszenie sytuacji osób starszych, ciężko chorych, matek i opiekunek samodzielnie wychowujących dzieci, a także rodzin opiekujących się dziećmi i osobami z niepełnosprawnościami.

Po tych publikacjach pod dwoma postami Nomady doszło do zmasowanej wrogiej reakcji. Nie była to zwykła różnica opinii ani kilka obraźliwych komentarzy.

Przeanalizowałyśmy oba przypadki.

Post 1: 18 433 wyświetlenia, 510 reakcji, 185 komentarzy, 44 udostępnienia i 701 łącznych interakcji. Aż 87% odbiorców stanowiły osoby spoza grona obserwujących profil Nomady. Wśród reakcji znalazło się m.in. 157 reakcji „haha”.

Post 2: 19 100 wyświetleń, 865 reakcji, 331 komentarzy, 42 udostępnienia i 1 196 łącznych interakcji. W tym przypadku 96% odbiorców stanowiły osoby spoza grona obserwujących. Szczególnie znaczący jest rozkład reakcji: obok 274 polubień pojawiły się aż 483 reakcje „haha” i 79 reakcji „angry”.

Łącznie pod obiema publikacjami pojawiło się co najmniej 516 komentarzy. Na tle innych postów publikowanych przez Nomadę liczby te pokazują, że nie miałyśmy do czynienia z przelotną „burzą w komentarzach”. Doświadczyłyśmy gwałtownego poszerzenia zasięgu naszych treści przez mechanizmy platform społecznościowych, co bardzo szybko przełożyło się na eskalację wrogich komentarzy, wyśmiewania, wykluczania i agresji.

Analiza komentarzy pokazała, że obok krytyki polityk publicznych pojawiały się liczne wypowiedzi:

  • ksenofobiczne,
  • odmawiające osobom uchodźczym prawa do leczenia i ochrony,
  • wykluczające,
  • odczłowieczające,
  • agresywne wobec samej Nomady i osób okazujących solidarność.

Pojawiały się wezwania do „powrotu do siebie”, przeciwstawianie osób uchodźczych osobom mieszkającym w Polsce, powtarzanie narracji o „pierwszeństwie dla swoich”, język pogardy oraz zbiorowe wyśmiewanie ludzi, których dotyczyło ryzyko przerwania terapii, utraty ubezpieczenia zdrowotnego i zabezpieczeń socjalnych.

To nie jest dla nas zwykła internetowa dyskusja. To jest przemoc cyfrowa.

Przemoc nie zaczyna się dopiero od fizycznego ataku. Zaczyna się od słów. Od języka, który oswaja pogardę. Od języka, który przyzwyczaja opinię publiczną do myśli, że ktoś jest ciężarem, pasożytem, zagrożeniem albo kimś niegodnym ochrony. Zaczyna się od odmawiania współczucia i od wyśmiewania cierpienia. Właśnie dlatego tak ważne jest reagowanie, zanim przemoc słowna i symboliczna stanie się całkowicie znormalizowana.

Analiza tych dwóch przypadków pokazuje jeszcze coś: do obiegu publicznego bardzo łatwo wprowadza się dziś polaryzację i manipulację. Obserwujemy, jak cierpienie konkretnych ludzi zostaje natychmiast zamienione w narzędzie politycznego antagonizowania. Widzimy, jak powtarzane są te same figury językowe: „najpierw nasi”, „obcy mają lepiej”, „trzeba ich odesłać”, „niech płaci kto inny”, „to nie nasz problem”. Widzimy też, jak blisko niektóre z tych „argumentów” leżą od języka obecnego w debacie politycznej. Ta zbieżność nie jest przypadkowa.

Kiedy język wykluczania i pogardy krąży równocześnie w polityce, mediach społecznościowych i codziennych komentarzach, a raz bywa zawoalowany, a raz wypowiadany wprost przez polityków, łatwiej uznać przemoc za coś zwyczajnego.

Nasze doświadczenie nie jest odosobnione. Raport autorstwa Mary Lawlor, Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. obrońców praw człowieka pokazuje, że media społecznościowe często zawodzą osoby i organizacje broniące praw człowieka: przez niewystarczającą moderację, nieskuteczną ochronę przed nękaniem oraz efekt mrożący wobec działań rzeczniczych. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK) wskazuje z kolei, że platformy reagują nierówno i nieprzejrzyście: w 2025 r. Facebook odrzucił 50% zgłoszeń, a Instagram 71,5%. Platformy wyjątkowo słabo reagują na manipulujące treści wymagające zrozumienia kontekstu oraz na dezinformację antyukraińską i wojenną. NASK identyfikował również boty i operacje rozpowszechniające negatywne treści o Ukrainie i pomocy dla niej.

Nie da się z całą pewnością przesądzić, że wszystkie komentarze pod naszymi postami były dziełem botów. Bezsporne jest jednak to, że pod naszymi publikacjami pojawiła się silna fala antyuchodźczych i antyukraińskich reakcji, która w warunkach działania algorytmów platform społecznościowych bardzo szybko przechodzi w zbiorowe wyśmiewanie, odczłowieczanie i przemoc symboliczną. Dodatkowego kontekstu dostarcza fakt, że współczesne środowisko informacyjne jest coraz bardziej podatne na sztuczne wzmacnianie przekazów, imitowanie autentycznych rozmów i fabrykowanie fałszywego konsensusu. Nie stanowi to dowodu, że takie mechanizmy zostały użyte w analizowanych przez nas przypadkach, ale wzmacnia ostrożny wniosek, że podobne zjawiska nie zawsze muszą mieć w pełni organiczny charakter.

Przeanalizowałyśmy bardzo dużą liczbę wpisów i reakcji pod naszymi dwoma postami. Sama ta skala pokazuje, że nie miałyśmy do czynienia z incydentalnym sporem, lecz z poważnym zjawiskiem wymagającym odpowiedzialnej reakcji.

Dlatego nie poprzestajemy na opisie sytuacji. Będziemy analizować i zgłaszać te wpisy, które mogą nosić znamiona przestępstw motywowanych uprzedzeniami, gróźb lub innych form bezprawnej przemocy słownej. Będziemy też korzystać z nowych rozwiązań wprowadzonych w 2026 roku przez Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.

Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 4 lutego 2026 r. wyznaczyło wyspecjalizowane jednostki prokuratury właściwe do prowadzenia spraw o przestępstwa motywowane uprzedzeniami. Obejmuje ono szeroki katalog czynów, jeżeli z okoliczności sprawy wynika, że zostały popełnione z powodu uprzedzeń m.in. ze względu na rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, wyznanie lub bezwyznaniowość, płeć, wiek, niepełnosprawność, orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Prokuratura Krajowa wskazała, że jesteśmy świadkami i świadkiniami rosnącej liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami, brutalizacji debaty publicznej i normalizacji języka pogardy, a internet jest dziś jedną z głównych przestrzeni eskalacji nienawiści, dezinformacji i przemocy.

Będziemy z tych rozwiązań korzystać. Nie po to, by ograniczać debatę, ale po to, by wyznaczyć granicę: spór o polityki publiczne jest czymś innym niż rasistowskie wyzwiska, odczłowieczanie, nawoływanie do wykluczania ludzi z leczenia i bezpieczeństwa oraz język przemocy wobec osób uchodźczych. Na to zgody nie będzie.

Dla Nomady ten przegląd nie kończy się na diagnozie. Wyciągamy wnioski i będziemy wdrażać rekomendacje płynące z tej analizy:

  • porządkujemy i wzmacniamy zasady moderacji,
  • rozwijamy procedury reagowania na przemoc cyfrową,
  • lepiej dokumentujemy incydenty,
  • przygotowujemy narzędzia do szybszego reagowania przy postach wysokiego ryzyka,
  • i będziemy dalej mówić publicznie o tym, jak przemoc motywowana uprzedzeniami działa także w przestrzeni cyfrowej.

Chcemy też powiedzieć to osobom z Ukrainy, które czytają nasze treści albo śledzą to, co dzieje się wokół nich: nie myślimy tak, nie mówimy tak i nie taką społeczność chcemy współtworzyć. Nie zostawiamy Was samych z tą pogardą. Nasza solidarność z Wami nie jest chwilowa i nie kończy się wtedy, gdy rośnie presja, nagonka czy fala wyśmiewania.

Do osób, które się z nami nie zgadzają: zapraszamy do merytorycznej rozmowy i sporu o migrację i polityki publiczne. Nie będzie natomiast zgody na rasistowskie wyzwiska, język nienawiści, odczłowieczanie i nawoływanie do wykluczania ludzi z prawa do leczenia, ochrony i bezpieczeństwa.

Nie przestaniemy mówić o prawach osób uchodźczych i migranckich. Nie przestaniemy reagować na przemoc, wykluczenie i zajadłą nagonkę. I nie zgodzimy się na to, by przestrzeń publiczna — także ta cyfrowa — stawała się miejscem, w którym cierpienie ludzi jest materiałem do zbiorowego rechotu, a prawa człowieka są przedstawiane jako coś, co można odebrać pod wpływem politycznej koniunktury, uprzedzeń i manipulacji.

Autor zdjęcia: Leonardo Rizzi, „Secured Computer” (Flickr), licencja Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic / CC BY-SA 2.0.