Klęska postaw. Normalizowanie przemocy i niszczenia.
Dobiegające końca wybory prezydenckie to moment, w którym należy przypomnieć, że przemoc została znormalizowana, pogarda nagrodzona, cynizm ubrany w patriotyzm. Kilka dni temu Sejm przedłużył czasowe ograniczenia prawa do składania wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej na granicy z Białorusią. Osoby uchodźcze i migranckie są zastraszane, bite, wypychane do lasu.
Państwo sięga po przemoc.
Znieważenia, język pogardy, napaści, rasistowskie ataki – mają miejsce za przyzwoleniem większości – zadowolonej i podnieconej przemocą, ale też tej milczącej – choć jeszcze niedawno wołającej o przestrzeganie praw i godność – która dziś żyje w imaginarium skutkującym brakiem reakcji na krzywdę i łamanie podstawowych praw.
Większość mediów nie informuje – eskaluje napięcie.
Zamiast stawać po stronie faktów – stają po stronie słupków oglądalności i wpływów z reklam. Politycy? Nie kreują już rzeczywistości – wybierają chciwie gotowe „spiny” z ekranowych pasków. Gdzie głupio-mądre analizy i brednie uchodzą za „wyważony głos”. To nie jest informowanie – to produkowanie rzeczywistości, w której jedni mają prawa, a inni mają się bać.
Demokracja warunkowa i szantaż symboliczny.
Gdy społeczeństwo nie spełnia oczekiwań elit, staje się obiektem pogardy.
Kiedy ludzie głosują inaczej, niż chcieliby liberałowie – stają się „ciemnogrodem”, „rosyjską agenturą”, „świrami z TikToka”. Demokracja tak – ale tylko dla tych, które nie kwestionują status quo. Tym, które chcą więcej niż złudzenia wyboru, tę demokrację chce się odebrać.
Wybory życiowe, nie tylko polityczne.
Zrobisz, jak czujesz. Dla siebie, dla innych. Dla tych bez prawa głosu. Dla kobiet, dzieci, uczennic i uczniów, lekarek i lekarzy, społeczniczek i społeczników, osób partnerskich, rodzicielek, dzieci, zwierząt i planety, osób LGBT+, które żyły w strachu, były bite, zamykane, szczute. Nie musisz wierzyć, że będzie lepiej. Nie musisz się łudzić. Ale możesz pokazać, że ci zależy. Bo jeśli wygra obojętność – sprawcy wezmą górę.
Nie mamy złudzeń. Mamy wpływ.
Każda z dotychczasowych władz dopuściła się frontalnego ataku na prawa człowieka. Ale różnice są istotne. Chodzi o to, z kim będziemy się spierać. Kto będzie musiał się tłumaczyć. Kto daje jakąś gwarancję, że nas wysłucha. To nie jest głos lojalności. To głos przeciwko bezwzględności. Za tym, by jeszcze było z kim rozmawiać.
Zbudujmy ruch wystarczająco silny, by ich powstrzymać.
„The governing ideology of the far right in our age of escalating disasters has become a monstrous, supremacist survivalism” (Naomi Klein & Astra Taylor, The Rise of End Times Fascism, The Guardian, 2025).
„Ideologia rządząca skrajną prawicą w naszej epoce narastających katastrof stała się potwornym, supremacjonistycznym survivalizmem.”
Ci, którzy rządzą światem, nie mają zamiaru go ratować. Budują swoje bunkry, miasta-wyspy, prywatne armie. A reszcie każą się bić o ochłapy i „tożsamość narodową”. Faszyzm czasów ostatecznych nie potrzebuje już nawet złudzenia wspólnoty. Wystarczy mu granica, broń, pieniądze. Wystarczy mu śmierć.
Głosowanie to początek, nie koniec.
„Voting is a first step, not the only step. But it is a foundational one” (Stacey Abrams, 2020).
„Głosowanie to pierwszy krok, nie jedyny. Ale to krok fundamentalny.”
„We organize before the vote, during the vote, and after the vote” (Barbara Ransby, Making All Black Lives Matter, 2018).
„Organizujemy się przed głosowaniem, podczas głosowania i po nim.”
Głosujmy – ale nie zmywajmy z siebie odpowiedzialności.
To tylko początek. Prawdziwa praca zacznie się po ogłoszeniu wyników. Tam, gdzie trzeba być – na ulicach, w szkołach, w gabinetach. W mediach społecznościowych. W sąsiedztwach. W domach kultury. W radach osiedli, lokalnych organizacjach społecznych. Wszędzie tam, gdzie można bronić życia i godności.
Nie zmienisz społeczeństwa, dopóki nie poczujesz się za nie odpowiedzialny_a.
„Your silence will not protect you” (Audre Lorde, The Transformation of Silence into Language and Action, 1977).
„Twoje milczenie cię nie ochroni.”
Wolność nie przyjdzie sama. Sprawiedliwości nie da się wyczarować. Troska nie jest dodatkiem – to baza. Dlatego powinnyśmy siebie nawzajem widzieć. I reagować. Codziennie. Nawet kiedy nikt nie klika, nie bije braw. Bo to nie performance. To odpowiedzialność.
Romantyczna narracja jako narzędzie przemocy symbolicznej.
„Tylko poprzez dekonstrukcję mitów możemy zbudować społeczeństwo otwarte na różnorodność i prawdziwie demokratyczne” (Maria Janion, Do Europy tak, ale razem z naszymi umarłymi, Wyd. Sic!, 2000).
Nie ma już miejsca na legendy o narodzie wybranym, o bohaterach cierpienia, o mesjanistycznym losie. Czas zrzucić to z ramion. Bo te mity duszą – kobiety, migrantki, osoby queerowe. Chcemy żyć. I mieć prawo do szczęścia.
Opowieść nie o końcu, ale o życiu.
„We counter their apocalyptic narratives with a far better story about how to survive the hard times ahead without leaving anyone behind” (Naomi Klein & Astra Taylor, ibid.).
„Przeciwstawiamy się ich apokaliptycznym narracjom znacznie lepszą opowieścią – o tym, jak przetrwać nadchodzące trudne czasy, nie zostawiając nikogo w tyle.”
Chodzi o solidarność. O bezpieczeństwo. O możliwość bycia sobą – nie za cenę heroizmu, ale jako podstawowe prawo. Chodzi o to, byśmy nie zostały ze sobą skłócone na wieki. Byśmy nie dały się podzielić jeszcze bardziej.
Działanie, nie tylko decyzja.
W niedzielę zrobisz, jak czujesz – w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami.
Ale niezależnie od tego: Reaguj. Wspieraj. Działaj.
